Krytyka muzyczna

trochę branżowego ekshibicjonizmu, ale głównie lans.

Wpisy

  • środa, 04 stycznia 2012
  • piątek, 16 grudnia 2011
  • środa, 09 listopada 2011
  • piątek, 21 października 2011
  • czwartek, 22 września 2011
  • wtorek, 06 września 2011
  • sobota, 03 września 2011
  • wtorek, 23 sierpnia 2011
  • niedziela, 21 sierpnia 2011
    • Te złe media elektroniczne

      Rok temu na pofestiwalowej konferencji prasowej rozpętała się burza na temat kondycji promocji folkloru w mediach. Nestorzy prasy podhalańskiej, poklepujący się po plecach przy każdej możliwej okazji, wyrazili chęć stworzenia w roku następnym - czyli aktualnym - konferencji naukowej poświęconej temu zagadnieniu.

      I tak, dr Bożena Lewandowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz redaktor Maria Baliszewka z Polskiego Radia (RCK), zorganizowały konferencję naukową na temat promocji folkloru w mediach.

      Nie pojawił się na niej żaden przedstawiciel podhalańskiej prasy. Na pewno w gronie słuchaczy nie było "nestorów" domagających się dyskusji w tej sprawie.

      Podczas konferencji poznaliśmy sposoby promocji folkloru w mediach bułgarskich, tureckich i beznadziejną sytuację na tej samej płaszczyźnie w mediach polskich. Ja miałam przyjemność wygłosić krótki wykład o możliwościach promocji w mediach elektronicznych, czyli przede wszystkim w internecie. Ogólnie, sens mojej wypowiedzi można zawrzeć w kilku punktach:

      • internet daje ogromne możliwości bezpośredniego, darmowego marketingu
      • folklor w Polsce potrzebuje odświeżenia wizerunku (na co składa się m.in. unowocześnienie stron internetowych, poświęcenie uwagi serwisom społecznościowym, opakowanie zespołów czy wydarzeń estetyczną grafiką i fotografiami z racji na wzrokowy charakter przekazu mediów elektronicznych)
      • promocja folkloru w mediach elektronicznych leży nie tylko w gestii dziennikarzy, ale przede wszystkim drugiej strony - zespołów, instytucji, osób zajmujących się reklamą danego wydarzenia w mediach.

      Jakkolwiek po wykładzie reakcje i komentarze były pozytywne, tak podczas dyskusji prowadzonej przez posła na sejm Andrzeja Guta-Mostowego i szanownego pana redaktora, którego nazwiska nie pamiętam, zdawało się jakby w głowach nic nie zostało. Po wysłuchaniu kolejnej wypowiedzi biadolącej nad kondycją polskich mediów, nieudolnością dziennikarzy i upadkiem etosu tego zawodu, nie wytrzymałam. 

      Postanowiłam zabrać głos w dyskusji wyrażając opinię, iż po pierwsze: zamiast biadolenia i zakładania kolejnej komisji w sejmie - nie wiadomo po co - warto byłoby wziąć się w końcu do roboty. Bo nie jest tak, że ze strony przedstawicieli instytucji kultury i zespołów wszystko jest super, a to media są be. Olewanie mediów i dziennikarzy - to jest be. Przesyłanie dziennikarzom materiałów bezużytecznych, przestarzałych, koszmarnych zdjęć skanowanych z głupich jasiów jeszcze w latach 90-tych - to jest be. Totalne ignorowanie mediów elektronicznych - to jest be. Nie rozumiem, jak instytucje kultury i organizatorzy imprez folklorystycznych, chcą promocji w mediach, skoro chowają się przed nimi. Z jednej strony narzeka się na blokadę w telewizji i prasie tradycyjnej, z drugiej olewa media internetowe, które tylko czekają na kontakt ze strony organizatorów.

      Zakopiański festiwal jest w tym przypadku chlubnym wyjątkiem - pod tym względem, kontaktu z mediami, dla tej imprezy szapoba. Pod względem wizerunku internetowego jest trochę gorzej. Ale OK - można to nadrobić.

      Dowiedziałam się, w odpowiedzi, od szanownego-redaktora-którego-nazwiska-nie-pamiętam, że internet jest dla elity, dla osób, które wiedzą gdzie szukać.

      Bzdura. Internet jest najbardziej egalitarnym medium ze wszystkich dostępnych na świecie.

      Oraz, że jestem jeszcze młoda.

      To fakt, to nawet miłe. Rzeczywiście, nie pamiętam technik wykonywania zawodu dziennikarza z lat 70-tych. Może z pożytkiem dla mnie - bo nie wykorzystuję ich dziś.

      Szkoda, że nie zdążyłam powiedzieć wszystkiego. Pan Gut-Mostowy opowiadał o swoich planach 20 minut (ładna kampania). Pan Redaktor (ten, którego nazwiska... wiadomo) - kolejne 15. A później trzeba było jechać na obiad z panem posłem i na merytoryczną dyskusję (a nie monologi) czasu nie starczyło. Szkoda.

      Z obiadu zrezygnowałam. W tym samym czasie na festiwalu odbywał się koncert młodych zespołów podhalańskich. Poszłam robić tam zdjęcia. Tak to już jest z tymi szatańskimi młodymi, mediami elektronicznymi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      katarzyna.paluch
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 sierpnia 2011 10:50

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Kaśka Paluch - Dziennikarz, etnomuzykolog, muzyk. Założycielka i redaktor naczelna m.in. portali 80bpm.net i Etnosystem.pl. Współpracowała z, m.in. Dziennikiem Polskim, magazynem Laif, Tygodnikiem Podhalańskim, serwisami Pullz, Relaz, Geozeta, magazynem Free Colours, Miasto Kobiet, seriwsem Drumandbass.pl, Drumandbass.me.uk i Tygodnikiem Fotograficznym. Związana z m.in. z serwisami Onet.pl i T-Mobile-Music.pl, współpracowała też z Magyazynem - serwisem poświęconym kulturze węgierskiej.
wino
zakopane
folk